Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
755 postów 12227 komentarzy

Od rodziny do cywilizacji

Krzysztof J. Wojtas - Zainteresowania z różnych dziedzin. Wszystko po to, aby ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach.

Ewangelia a Biblia (4)

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Po zakończeniu nauki w szkole przyświątynnej przed Jezusem otwarła się droga kariery – praca na Jedwabnym Szlaku.

 
Być może sama nauka była obwarowana podjęciem zadań związanych z Jedwabnym Szlakiem, który był chłonnym rynkiem dla wszystkich zdolnych i gotowych podjąć wyzwanie, młodych ludzi tamtego czasu. Do tego dochodził czynnik zaufania związany z przynależnością plemienną i religijną, a co było bardzo ważne z uwagi na olbrzymie zyski jakie z handlu z Chinami czerpali ci, którzy Szlak kontrolowali.
Nie jestem historykiem, ale kiedyś spotkałem się z opracowaniem w którym autor wyliczał władców krain leżących na Jedwabnym Szlaku, a gdzie państwa w rejonie Kaukazu były we władaniu „krwi żydowskiej” – spokrewnieni z rodem Heroda. (Może ktoś dokona kwerendy?).
Przyjmując wskazane założenia – oczywistym się staje, że brak jest jakichkolwiek wzmianek na temat życia Jezusa w okolicach Nazaretu, gdzie mieszkała jego rodzina. Po prostu jego tam nie było, zaś w Jerozolimie był jednym z licznych tam mieszkańców niczym nie wyróżniającym się w tłumie jemu podobnych.
Także już po ukończeniu nauki „nie pojawia się” – jest gdzieś w odległych miejscach, a Szlak liczy jak to już wspominałem, około 12 000 km.
Handel nie polegał na załadowaniu towarami kilku wielbłądów i przewędrowaniu trasy. Odbywał się etapami z miejscami postojowymi, składowiskami towarów itd. Między innymi dlatego, że pewne odcinki trasy były dostępne tylko okresowo –  przełęcze Ałtaju można było przekroczyć tylko latem. (Byłem, widziałem).
Same karawany niekiedy liczyły po parę tysięcy wielbłądów. To dotyczy przemarszu przez tereny chińskie, a to z tej racji, że wymiana handlowa  odbywała się jedynie w K’sian i jej czas był ograniczony do 2 tygodni. Poza tym okresem Chiny były zamknięte dla cudzoziemców. Trzeba było dotrzeć na czas, szybko dokonać wymiany i wrócić. Tu z kolei, po drodze, były wąskie dojścia do przełęczy, które nie były w stanie pomieścić zbyt dużych grup zwierząt zwłaszcza, że po pokonaniu przełęczy konieczny był odpoczynek. Czyli poszczególne karawany musiały wędrować z pewnym odstępem czasowym.
Te zasady dotyczyły także innych terenów, a do problemów doliczyć należało sprawę bezpieczeństwa – na Jedwabnym Szlaku utrzymywane były specjalne jednostki wojskowe, których zadaniem była ochrona kupców przed rabusiami.
Wszystko wymagało precyzyjnej organizacji i do tego potrzebni byli wykształceni i sprawni organizatorzy.
 
Samo przebycie całej trasy w obie strony zajmowało przynajmniej 2 lata, a istniała możliwość zatrzymania się na dłużej w poszczególnych regionach.
I tu można założyć z dużym prawdopodobieństwem, że Jezus „spędził” na Jedwabnym Szlaku około 10 lat; nauka w szkole rabinackiej zapewne kończyła się  po osiągnięciu wieku lat około 20.
10 lat pobytu w krajach o odmiennej kulturze i odmiennych systemach filozoficznych, to okazja dla młodego, chłonnego umysłu, do poznania i porównania.
Warto dokonać jeszcze jednej uwagi.
Otóż droga życiowa Jezusa, w przedstawionej narracji, nie należała do łatwych. Nieślubne dziecko matki – zawsze musiał odczuwać pewien dystans Józefa względem siebie. Później szybkie odejście od rodziny  i życie w Jerozolimie, gdzie przecież, z racji ubóstwa, musiał zapracować na swoje utrzymanie – zapewne jakimś rodzajem służby.
Zwracam na to uwagę, gdyż do krytycznej oceny stanu stosunków społecznych zdolni są (tylko) ludzie o nienajlepszym umocowaniu. Wśród właśnie takich ludzi pojawia się pytanie: dlaczego tak jest? Czy można  to zmienić i w jaki sposób? Z kolei ważnym zastrzeżeniem jest, że zdolni do tego są tylko ludzie bardzo inteligentni, a do tego dobrze wykształceni – inaczej nie ma warunków do takich skojarzeń.
 
Jak widać w przypadku Jezusa wystąpiły wszystkie potrzebne okoliczności. Analizując naukę Chrystusa wielu ludzi dostrzega tam wpływy hinduizmu, buddyzmu, zoroastryzmu, a także filozofię chińską. Niektórzy nawet stworzyli opisy pobytu Jezusa w klasztorach hinduskich, a nawet tybetańskich. Powstały mity, że Chrystus nie zmarł na krzyżu, ale wpadł w rodzaj katalepsji i został przewieziony na wschód, gdzie przebywał w Kaszmirze – nawet tam lokowany jest jego grób (grobowiec Issy). Itd.
Wydaje się, że przedstawiony opis lokuje Jezusa w warunkach przystosowanych do czasów i okoliczności mu współczesnych, a do tego wskazuje na możliwość kontaktu z wszystkimi wymienionymi systemami filozoficzno-religijnymi. Ślady potwierdzające wskazany stan rzeczy występują w zapisach ewangelicznych, ale przydaje się im inne znaczenie, bądź są pomijane.
 
W każdym razie Jezus „pojawia się znikąd” w Galilei, w domu rodzinnym. Nie jest tam zupełnie obcy, ale też nie jest postrzegany jako „miejscowy”.
Warto więc zwrócić uwagę na kilka okoliczności. Przede wszystkim jest człowiekiem niezwiązanym z lokalną społecznością. Nie jest obciążony żadnymi obowiązkami – może sobie pozwolić na wędrówki po okolicy. To oznacza, że ma też środki na utrzymanie. Do tego dochodzi sprawa, że nie jest żonaty, a stanem normalnym u Żydów był wczesny ożenek do którego dążyła rodzina. Wiek około 30 lat – jest wiekiem późnym jak na owe czasy i wskazuje, że był poza kontrolą rodziny.
Te czynniki wskazują, że przebywał w oddaleniu, a jedynym miejscem pozwalającym na uzyskanie wysokiego statusu ekonomicznego, był Jedwabny Szlak. Do tego dochodzi jeszcze czynnik wykształcenia – w tamtym czasie jedynymi uprawnionymi do czytania Pisma w synagogach byli absolwenci przyświątynnych szkół rabinackich – lektorzy. Jezus został dopuszczony do czytania Pisma w swojej rodzinnej miejscowości. Musiał zatem takie uprawnienia posiadać.
Sytuację potwierdza „wizyta” matki i braci (Łukasz 8.19 – 21, Marek 3.21), którzy próbują odwieść Jezusa od prowadzonej działalności. To normalne. Rodzina, a zwłaszcza matka, widziała w nim wielką szansę rozwojową – wykształcony i zasobny. Należało go włączyć w życie rodzinne tak, aby stał się przykładem i pomocą dla innych. Stąd można wnioskować, że obecność na weselu w Kanie Galilejskiej – to próba zaprezentowania „odnalezionego” syna i ewentualne znalezienie mu kandydatki na żonę.
(Do tej sprawy jeszcze wrócę). Tymczasem Jezus przebywał w jakimś niezbyt dobrym towarzystwie wśród którego były i nierządnice – tak to było widziane w rodzinie. Stąd wizyta matki z próbą zawrócenia syna z „błędnej” drogi.
Wesele w Kanie Galilejskiej i zamienienie wody w wino może być też zupełnie inaczej wyjaśniane. Jeśli była to okazja do zaprezentowania Jezusa, to prośba matki nie musiała dotyczyć uczynienia cudu. Przeciwnie – po zauważeniu niedostatku na stole weselnym, a wiedząc, że syna jest zasobny, była to sugestia, aby dokupił trochę wina dla weselników z własnych środków.  A wyszło jak wyszło.
 
Kończąc tę część.
Omówione tu zostały okoliczności i warunki umożliwiające podjęcie nauczania o strukturze organizacyjnej społeczeństwa odmiennego od obowiązującego miedzy Żydami. Nie ma tu żadnej „cudowności”. Wszystko ma logicznie umocowane podstawy.
Odrębną kwestią jest już samo nauczanie i cuda jakie temu towarzyszyły. Jednak warto zauważyć, że te cuda nie były związane z ingerencją w realia rzeczywistości – czyli np. przesuwanie kamieni, burzenie i budowanie itp., ale dotyczyły zdrowia innych ludzi. Dlaczego?
 
Ale o tym już w dalszej części. CDN

KOMENTARZE

  • autor
    DAWNO TAKICH GŁUPOT NIE CZYTAŁEM!!!!

    Piszesz:

    //o zakończeniu nauki w szkole przyświątynnej przed Jezusem otwarła się droga kariery – praca na Jedwabnym Szlaku.//

    Żal mi ciebie, oj żal!

    Ew. Jana

    (14) A gdy już minęła połowa świąt, wstąpił Jezus do świątyni i nauczał.

    (15) I dziwili się Żydzi, i mówili: Skąd ta jego uczoność, skoro się nie uczył?

    (16) Na to odpowiedział im Jezus, mówiąc: Nauka moja nie jest moją, lecz tego, który mnie posłał.

    (17) Jeśli kto chce pełnić wolę jego, ten pozna, czy ta nauka jest z Boga, czy też Ja sam mówię od siebie.

    (18) Kto od siebie samego mówi, ten szuka własnej chwały; ale kto szuka chwały tego, który go posłał, ten jest szczery i nie ma w nim nieprawości.

    (Ew. Jana 7:12-18, Biblia Warszawska)

    Bóg i kariera, dobre!! Chyba przed tobą takimi wpisami ona się szybko zamknie!

    http://m.neon24.pl/c4e39c5642908d02ed3c500b19a5cf7f,0,0.jpg
  • @60grzegorz 11:18:02
    DAWNO TAKICH GŁUPOT NIE CZYTAŁEM!!!!

    http://www.kartkireligijne.eu/kartki/25/437.jpg
  • @60grzegorz 11:18:02
    Nie dziwię się tej uwadze: ograniczeni mentalnie tak mają.
  • ***
    Niektóre spostrzeżenia są nie do przyjęcia bo przecież w Galilei , w rodzinnych stronach Jezus był jak najbardziej znany , stąd uwagi o lekceważeniu proroków , a środki na utrzymanie , przynajmniej w okresie nauczania były pozyskiwane od niektórych bogatych uczniów , szczególnie kobiet , o czym też wspominają ewangelie
  • @puuuq 12:54:35
    Cóż. Moje uwagi nie tłumaczą wszystkiego i to precyzyjnie - aż takim znawcą czasu i warunków życia tamtego okresu nie jestem. Za "autoryteta" uchodzić nie mogę, ale chodzi mi o wpasowanie do warunków.

    Czy Jezus był znany?
    Na pewno nie był traktowany jak cudzoziemiec, ale też brak jakichkolwiek nawiązań do wcześniejszych kontaktów. Każdy z nas ma swoją historię i jest ciągłość zdarzeń co do miejsca. A tam tego brak.

    Czy dysponując środkami własnymi musiał finansować wszystko, w tym swoich uczniów?
    Nie umiem na to odpowiedzieć, ale wydaje się naturalne, że założyli wspólną kasę. Kto, ile i na jakich zasadach tam "wkładał" - nie mam pojęcia.
  • @60grzegorz 11:18:02
    DAWNO TAKICH GŁUPOT NIE CZYTAŁEM!!!!

    Ja tam bym, aż tak nie przejmował tym co wypisuje Pan Wojtas w cyklu: „Ewangelia, a Biblia”. Wszak – bez ironii – jak to ktoś kiedyś powiedział: „Nawet głupcy i ignoranci mają swą opowieść”
    I dlatego poczekałbym na opis praktycznego wykorzystania wiedzy Pana Wojtasa podawanej w tym cyklu. Niestety jego autor zamiast poczekać na komentarze wyrażające zapotrzebowanie ludu na praktykę, woli stosować metodę spopularyzowaną na tym forum przez niejaką alfa.com.hel i co dnia zakłada nowy temat z kolejnym odcinkiem cyklu zamiast wyczerpać poprzedni. No cóż jego sprawa.
    Na mój gust zależność między Ewangelią, a Biblią – czyli między Nowym, a Starym Testamentem (bo o to chyba Panu Wojtasowi chodzi) jest taka, że Jezus z Ewangelii leczył ludzi śmiercią obiecując wybranym szczęście po śmierci, a Bóg Ojciec leczył ludzi życiem dając mannę, deszcz i zaspokajając inne potrzeby ludzi za życia. Jak się zakończyła walka między Bogiem Ojcem, a Synem o władzę (wpływy) jest podane w Apokalipsie.
    W każdym bądź razie ja swoje zdanie z konstruktywną krytyką (jak mi się wydaje) wyraziłem w drugiej odsłonie cyklu „Ewangelia, a Biblia”
    http://cygnus.neon24.pl/post/141914,ewangelia-a-biblia-2#comment_1433805
    I zbędnym jest to ponownie powtarzać, tym bardziej, że niektóre komentarze z trzeciego niedokończonego odcinka cyklu są zbieżne z moim.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:13:21
    Nie musiał niczego finansować bo odpowiedź jest tutaj :
    //A było z Nim Dwunastu 2 oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; 3 Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia. //
  • @puuuq 13:56:14
    Jedno nie jest sprzeczne z drugim.
  • @wiedza - sen 13:53:08
    No, jeszcze jakby ten ewangeliczny Jezus faktycznie okazał się żydowskim mesjaszem (w ich rozumieniu), czyli zaczął likwidować Rzymian, a kapłanom przymnażał złota - to by było fajnie.
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:13:40
    Źródeł finansowania działalności Jezusa było jeszcze więcej. Głównym sponsorem Jezusa był jego Ojciec. Zapomnieliście już o modlitwie której nauczył Jezus oraz o słowach nie martwcie się co będziecie jeść Ojciec Niebieski wszystko Wam da.
    No i jeszcze nie można pominąć tego, że Jezus przyjął rolę życiową sługi - czyli bez jego obrazy - obiboka, któremu Pan wszystko da: odzież, jedzenie i kąt do spania.
  • @wiedza - sen 14:24:25
    No właśnie. A Szanownemu poskąpił.
    Widać, co mieliście różnych ojców.
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:40:03
    "Nie grzeszy ten który w poszukiwaniu prawdy nie fałszuje Słowa."
  • @dlaczego ja 15:00:15
    co z tymi którzy tworzą np;tematy zastępcze? GMO?
  • @dlaczego ja 15:00:15
    "Grzeszy ten, co w poszukiwaniu Prawdy fałszuje Słowo".
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:40:03
    "No właśnie. A Szanownemu poskąpił."

    Niby czego mi ktoś poskąpił? O co Ci człowieku chodzi?
    Jakimiś niezrozumiałymi niedopowiedzeniami się posługujesz.
    Jak napiszę prawdę p swoim poprzednim życiu, to i tak nie uwierzysz. Więc po co się będę wysilał wpisami o swoim życiu, gdy dyskutujemy o Jezusie.
  • @wiedza - sen 15:56:01
    Proszę napisać; to może być ciekawe.
    Zawsze możemy porównać.

    PS. Pan tez takie skłonności ku byciu "obibokiem" ma?
    NO, no. Czym się skończyło w Jego przypadku - wiadomo.
    Panu się też szykuje ... chyba.
  • @
    POGNIEWALI SIĘ NA ZAPIS HISTORYCZNY!

    No cóż, trudno tutaj od takich pisarzy jak Zawisza Niebieski, czy Pan Wojtas żądać pokornego spojrzenia na zapis historyczny wyrażony w Ewangelii. Oni mają swoje klocki z gumy z możliwością naciągania w różne strony!

    Oczywiście, że Pan Jezus nie pobierał żadnych nauk w szkołach i mówią o tym dokładnie świadkowie tamtych czasów. Grzegorz przytoczył słuszny cytat na ten temat a ja go teraz przypomnę.

    http://m.neon24.pl/3643656bbfe5a15e2517c3eb5a440c55,0,0.png

    No i... pozamiatane!


    http://m.neon24.pl/61c76bf3104e5aea3af8c4136d38ff6e,0,0.jpg
  • @57KerenOr 18:24:45
    W tym zapisie, który ja mam - wskazany akapit ma nieco inną treść. Być może tłumaczenie jest błędny, może dotyczy np. prawa do nauczania w świątyni?
    Rozmowa z Nikodemem stawia te kwestię w innym świetle.
    A wszystko jest tylko zapisem po latach. Trudno o pewne odniesienia.
    Ewangelie, jak i Biblię, należy rozpatrywać co do przekazu, a nie co do litery zapisu.
  • @Krzysztof J. Wojtas
    NIE WOLNO ODRZUCAĆ HISTORYCZNEGO PRZEKAZU BIBLIJNEGO!

    Otóż Ewangelię również należy czytać pod kątem lat minionych i wypowiedzianych przed wiekami słów i zdań. To samo dotyczy Starego Przymierza. Właśnie na podstawie słów historycznych zapisanych w Starym Przymierzu dowiadujemy się o Niniwie czy przede wszystkim o takim "zaginionym" mieście jak Sodoma a przecież nowożytne odkrycia potwierdziły ich istnienie!

    A i jedno z najstarszych miast świata czyli Jerozolima jest żywym rytem historycznym niepodlegającym żadnej dyskusji. Wspomnę tutaj również o Jerychu, Damaszku i Ur Chaldejskim!

    Starego i Nowego Przymierza jako ciągu zdarzeń historycznych nie wolno nam odrzucać pod żadnym pozorem ponieważ "Obie Księgi" pod względem naukowym choćby, są kopalnią wiadomości o ludzkich pierwotnych siedzibach na kuli ziemskiej!

    Przypomnę co napisałeś:

    "Ewangelie, jak i Biblię, należy rozpatrywać co do przekazu, a nie co do litery zapisu".

    Otóż jeśli mówimy o historycznej literze zapisu to tylko laik odrzucić może to, co i tak potwierdziły nam wykopaliska.
    W Biblii "znajdziemy" miasta, państwa, lasy i rzeki, które kiedyś istniały i istnieją nadal! W Biblii znajdziemy historycznego Heroda oraz cesarza Augusta oraz innych...

    Nie, pod żadnym pozorem nie wolno odrzucać historycznych wzmianek Biblijnych o antycznych czasach Bliskiego Wschodu. I to właśnie te wzmianki wielokrotnie więcej światła wnoszą do tematu niż eposy takich myślicieli jak Tacyt, Józef Flawiusz czy Seneka!

    A jeśli nie odrzucamy zapisków co do miast, rzek i wojen, to nie mamy żadnej podstawy do tego, żeby nie wierzyć prorokom, Apostołom a przede wszystkim Panu Jezusowi jako osobom przez historyczny zapis udokumentowanym!


    http://m.neon24.pl/61c76bf3104e5aea3af8c4136d38ff6e,0,0.jpg
  • @57KerenOr 19:59:48
    Mahomet czy bliższy nam Joseph Smith ,założyciel religii Mormonów są też historycznymi postaciami ,w Koranie czy Księdze Mormonów występują nazwy geograficzne istniejące do dzisiaj ,miliony ludzi uwierzyło w ich wersję wiary , czy w tej sytuacji muzułmanie czy mormoni są gorsi tylko dlatego bo mają innych proroków , i to dokładnie zaledwie dwóch czyli po jednym na każdą z tych dwóch religii bo Mahometa i Smith'a za takich uznano?
  • @57KerenOr 19:59:48
    Są apokryfy Biblii i Ewangelii; dlaczego nie brać ich pod uwagę?
    To często starsze zapisy od tych kanonicznych. Kto decyduje o tym, które są prawdziwe?
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:13:21 Nie zna pan czasów i warunków
    Skoro nie zna pan czasu, ani warunków ówczesnego życia w Izraelu, to nie powinien pan zabierać głosu w tej materii. Pańskie wyobrażenia są kiepskimi fantazjami i niczym więcej.
  • @jazmig 22:04:17
    A pan zna, że się wypowiada?
    na jakiej podstawie naciska, abym przyjął dotychczasową narrację?
  • @ Autor
    "ednak warto zauważyć, że te cuda nie były związane z ingerencją w realia rzeczywistości – czyli np. przesuwanie kamieni, burzenie i budowanie itp., ale dotyczyły zdrowia innych ludzi. Dlaczego?"

    No to co z tym chodzeniem po wodzie?
    Była też wyjęta z żołądka ryby moneta - dobrze pamiętam?
    I nakaz zarzucenia sieci...
    I rozmnożenie chleba...

    Nie tylko o zdrowiu jest zatem mowa. Ale oczywiście większość to były właśnie takie przypadki.

    5*
  • @ Autor
    Czy Pan chce dołączyć do grona Ewangelistów? ;-)
  • @Jasiek 02:24:23
    No właśnie; te tu wymienione też nie zmienia.

    PS. Czy chcę do Ewangelistów?
    A po co?
    Ja opisuję Cywilizacje Polską, a to odrębna idea cywilizacyjna, chociaż bardzo bliska - tożsama, co do założeń.
  • @Krzysztof J. Wojtas 07:46:33
    "No właśnie; te tu wymienione też nie zmienia."

    Moim zdaniem zmienia - jeśli ktoś zajmuje się tylko uzdrawianiem, to można stwierdzić, że ma wiedzę medyczną. I tylko tyle. Ale jeśli kilka razy (tylko kilka przykładów przytoczyłem ja, a nie o wszystkich pewnie pamiętałem i nie wolno wykluczyć, że nie wszystkie zostały spisane) skutecznie wykracza poza tę dziedzinę to znaczy, że jest kimś innym niż tylko odpowiednikiem lekarza.

    Ale pewnie mi znów Pan napisze, że źle myślę ;-)
  • @Jasiek 08:52:13
    Źle Pan myśli.
    I już.

    Zaraz zacznę pisać o tym szerzej. Ale bez ostatecznych wniosków.
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:22:32
    "Zaraz zacznę pisać o tym szerzej."

    No to zaczynam polerować gwiazdki :-)
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:19:48
    "Proszę napisać; to może być ciekawe.
    Zawsze możemy porównać."

    Jak byłem biblijnym sierotą, która żywiła się resztkami jedzenia ze stołu podawanymi z szacunkiem przez przybranych rodziców lub służących. Dlatego nie miałem nigdy pretensji do życia jak np. ewangeliczny Łazarz.
    Byłem stawiany za przykład wybrednym w jedzeniu Tadkom niejadkom oraz za chęci nauki od przybranego ojca lub służby. Dlatego też naturalne dzieci nienawidziły mnie i wyzywały od lizusów oraz innych, przez co przeważnie długo miejsca nie zagrzewałem, bo zawsze była sprawa stawiana na ostrzu noża: "Tato i mamo: albo my albo on" .
    Były czasy, że pieniądzem było ziarna kawy lub zboża. Byłem traktowany jako jeden ze służących i za posługę przeważnie przy zwierzętach otrzymywałem jedno ziarno zboża chlebowego za każdy dzień.
    Z tych uzbieranych przez cały rok ziaren na Dzień Przesilenia Zimowego (co było traktowane jako możliwy koniec świata) robiłem mały chlebek zwany obecnie podpłomykiem, pizzą czy opłatkiem, gdyż tego jednego dnia w roku nie było resztek jedzenia.
    Tym chlebkiem dzieliłem się z Jezusem, który był tego dnia samotny. Działo się to oczywiście za czasów, gdy był on dzieckiem.
    Jezus myślał, że w geście łamania chleba (twardego jak pizza dla jasności) jest miłość. I ten zwyczaj go zgubił gdy wyjaśniał istotę swych pism podczas podróży do Emaus. Od razu bowiem kapnięto się, że to ten słynny znachor co nie umie chleba ukrajać nożem.
    Podobnie było z małpowaniem zwyczaju mycia nóg.
    Stąd od Jezusa znam sekret życia wiecznego.
    Wiedza -sen

    P.S.
    I co ilu słowom z tego co napisałem Pan uwierzy bez przedstawienia dokumentu naukowego o prawdziwości moich twierdzeń lub zatwierdzenia moich twierdzeń przez władze kościelne.
  • @wiedza - sen 10:24:09
    W zasadzie - rozumiem wszystko; sam przeszedłem podobną drogę, chociaż nie przykładam wagi do tak wysublimowanego ujęcia.
  • @
    HEKTOLITRY WODY!

    Gdy przypomniałem cytat zaproponowany przez Grzegorza to chciałem wykazać, że zwykłe słowa tamtych ludzi mówią wyraźnie, że Syn Boga Ojca nie pobierał żadnych nauk w ludzkich szkołach. Zresztą kto miałby Go nauczyć i kto miałby Go za rękę prowadzić skoro Jego "uczoność" powalała na łopatki samych wielkich tuzów świata antycznego?

    Zatem skoro Zbawiciel od Młodości Głosił Naukę Swojego Taty, to obrazą byłoby puszczenie Małego Pana Jezusa do jakichś szkół!

    Wymysły Pana Krzysztofa oparte są na imaginacjach zatem bardzo trudno cokolwiek na ten temat napisać. Nie dyskutuje się przecież łatwo z człowiekiem, który wymyślił własną historię wydarzeń i umieścił ją w ramach niby to realizmu.

    Nie dyskutuje się przecież łatwo z człowiekiem, który w pierwszym rzędzie sam pisze historię świata i umieszcza tam Osobę z zupełnie innej Księgi!

    Jezioro utworzone przez hektolitry wody, którą Autor wylał na "kartkę papieru" przybiera powoli postać morza. No cóż...

    Autor napisał:

    "Są apokryfy Biblii i Ewangelii; dlaczego nie brać ich pod uwagę?
    To często starsze zapisy od tych kanonicznych. Kto decyduje o tym, które są prawdziwe?".

    Oczywiście założenie tychże dwóch pytań jest bardzo słuszne! Apokryfy to wielokrotnie również zapis historyczny Spraw Bożych lecz nie tylko historyczny. I tutaj polecam Księgę etiopską Henocha lub Księgę Syna Syracha albo Księgę Mądrości!

    Kto decyduje o tym, które Apokryfy są PRAWDZIWE?

    Odpowiem głupio: JA!


    http://m.neon24.pl/61c76bf3104e5aea3af8c4136d38ff6e,0,0.jpg
  • @57KerenOr 17:42:15
    "Zatem skoro Zbawiciel od Młodości Głosił Naukę Swojego Taty, to obrazą byłoby puszczenie Małego Pana Jezusa do jakichś szkół!"

    Jasne. Na pewno miał doktorat z teologii i dlatego nie wyrzucono go z "uczelni" (świątyni).
  • @Krzysztof J. Wojtas 18:21:46
    Dlaczego niektórym obce są słowa: "samouk" lub "człowiek od urodzenia utalentowany"?
    Nie mówiąc już o ewangelicznym stwierdzeniu: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy". Ojciec i Syn to była jedna i ta sama osoba, kiedy Jezus przemawiał.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY